Coś niecoś o przestrzeni
„Medytacja
jest dla tych, którzy nie są usatysfakcjonowani jedynie
obiektywną i pojęciową wiedzą o życiu, o Bogu - o ostatecznej
rzeczywistości.
Chcą wejść w intymny kontakt z samą prawdą,
z Bogiem.
Chcą oni wejść w najgłębsze rzeczywistości życia,
PRZEŻYWAJĄC JE.
Medytacja jest środkiem prowadzącym do tego
celu.”
Thomas Merton. Żródła kontemplacji
Czy gdybym ci powiedział, że przestrzeń, albo rzeczywistość, w której obecnie przebywasz, czytając ten tekst, jest przestrzenią kochającą cię na wskroś. Czy zgodzisz się ze mną? A nawet jeśli tak, to czy odczuwasz ową miłość przenikającą każdą komórkę twojego ciała. Gdy wiesz, o czym piszę, to dotknąłeś prawdziwości przestrzeni, która cię otacza- przestrzeni, która kocha wszystko, bez wyjątku- jest miłością przenikającą wszystko i wszystkich. Jest to cudowne uczucie, gdzie czujesz się chciany i kochany taki, jaki jesteś, z całą swoją nędzą i bogactwem jednocześnie. Wobec tego, jak to jest, że większość z nas czuje się niekochana, niespełniona, ciągle poszukująca, zastanawiająca się nad życiowymi dylematami. Jak to jest, że pogoń za spełnieniem ciągle nie daje nam spokoju? Jak to jest, skoro Bóg jest jeden, to większość z nas modli się do obrazu namalowanego wyobrażeniami o nim i nazywa je Bogiem. Jak to jest?
Odpowiedz na to pytanie nic nie wniesie do twojego życia. Celem owych słów jest zaciekawić cię i otworzyć w tobie przestrzeń do przemyśleń , aby sprawdzić czy mam rację czy może się wymądrzam. Bo czy tak naprawdę żyjesz, będąc w nim obecnym całym sobą? Większość z nas przeżywa życie jak przysłowiowy nieszkodliwy zombie, pociąganym za sznurki własnych przekonań i wyobrażeń o życiu i sobie. Wstajesz rano i z góry wiesz, co będzie. Robisz to i tamto a potem kładziesz się do łóżka zatopiony w własnym myślach i zastanawiasz się, o co tu w tym wszystkim chodzi. I tak codziennie. I tylko gdzieś tam w środku, co jakiś czas, słyszysz w własnym sercu krzyk, krzyk o uwagę. Nie rozumiesz tego, bo nie masz kontaktu z własnym sercem, które jest w twym wnętrzu duchowym. A ono w ten sposób prosi cię o zaistnienie, bo chce się zachwycić codziennością, chce kochać, chce się spełniać, chce iść w nieznane, wypływać na głębię. Chce się smucić gdy jest smutne i cieszyć się gdy radość je wypełnia. Chce widzieć świeżość poranka i poczucie spełnienia wieczorem i chce odnaleźć źródło własnego istnienia. Iść w stronę światłości, która go stworzyła. I nie musi posiadać wyobrażeń o czymkolwiek, a już tym bardziej o Bogu. Ono wie, że stwórca jest i chce być w intymnym kontakcie z nim. I właśnie po to jest medytacja. Po to właśnie siadasz każdego poranka, aby przywrócić sobie prawo do bycia w intymnym kontakcie z rzeczywistością.
I na koniec znalezione w internecie. Czy jest to fragment autentycznego listu Alberta Einsteina do córki? A jakie to ma znaczenie. Czy nie lepiej samemu to sprawdzić!
„Kiedy przedstawiłem teorię względności, niewielu ją zrozumiało. To, co teraz napiszę również spotka się z brakiem zrozumienia. Proszę cię, abyś strzegła tych listów tak długo jak to konieczne. Przez lata, dekady, aż społeczeństwo będzie na tyle rozwinięte, aby przyjąć to, co wyjaśniam poniżej. Istnieje niezwykle potężna siła, dla której, jak dotąd, nauka nie znalazła oficjalnego wytłumaczenia. Owa siła ma wpływ na wszystkie inne i stoi ponad zjawiskami działającymi we wszechświecie. Do tej pory nie została jeszcze przez nas rozpoznana. Tą uniwersalną siłą jest MIŁOŚĆ. Naukowcy, szukając jednolitej teorii wszechświata, zapomnieli o najpotężniejszej, niewidzialnej sile.
Miłość
jest Światłem, bo oświetla tych, którzy ją dają i
przyjmują.
Miłość jest grawitacją, ponieważ sprawia, że
ludzie czują się przyciągani do innych.
Miłość jest mocą,
ponieważ pomnaża to, co w nas najlepsze i nie pozwala ludzkości
zginąć w ślepym egoizmie. Miłość rozwija i ujawnia.
Dla
Miłości żyjemy i umieramy.
Miłość jest Bogiem, a Bóg
jest Miłością.
Twój Ojciec Albert Einstein”
Komentarze
Prześlij komentarz